… w Nowym Roku

W miarę poznawania nowych sektorów wolnego rynku można mieć wrażenie, że nic człowieka już nie zdziwi. A jednak co chwilę coś mnie zaskakuje.

Jako marketer staram się działać nieszablonowo. Z pełną pokorą obserwować i reagować na zjawiska i zmiany, którym podlega branża. Jedne kanały komunikacji z rynkiem przestają działać tak skutecznie jak kiedyś, inne umacniają się i ze startup’ów przeradzają w bardzo mocne media.

Te zmiany zachodzą dość szybko. Efekty są widzialne w ciągu zaledwie kilku lat. Ludzka natura oraz przyzwyczajenia nie zmienia się w tak szybkim tempie.

Nie zachowuj się jak Alfa i Omega

Żyjąc już trochę na tym świecie, obserwuję pewną prawidłowość w podejściu do życia i relacji z innymi osobami. Zawodowej, ale nie tylko. Ludzi przemądrzałych i wszystkowiedzących jest prawdopodobnie kilka, może kilkanaście procent w ogólnej populacji społeczeństwa. Nie chodzi tylko o polityków – oni zawodowo wszystko wiedzą lepiej. Tam jest ich blisko 100%. Nie będziemy się nimi jednak zajmować. Niewątpliwie, w każdej rodzinie również znajdziesz „najmądrzejszych na świecie” dziadków, wujków, ojców rzadziej matki… Jednak oni nas teraz także nie interesują. Skupimy się na zawodowcach.

Pośród wszystkich zawodów świata – trzy, w mojej opinii, okazują się nadmiernie bogate w jednostki „wszystkowiedzące”. Tymi profesjami są bez wątpienia:

  • księża
  • nauczyciele
  • lekarze

O ile w pierwszych dwóch przypadkach łatwo się tego spodziewać. Zarówno nauczyciele jak i duchowni nadgorliwie wypełniając swoją rolę społeczną niejako naturalnie mają prawo, choć niewątpliwie – mylnie, uważać się za „pasterzy” dla wszystkich.

O tyle dość irytujące jest, kiedy obserwujemy podobne zachowania wśród lekarzy. Oczywiście na szczęście nie dotyczy to wszystkich lekarzy.

Medyk to niewątpliwie bardzo wyróżniająca funkcja społeczna. Może w niektórych społecznościach nadal utożsamiana z rolą czarownika – mędrca. Długie i wymagające studia, trudna i żmudna rezydentura, wreszcie specjalizacja – to wszystko w ogromnym stopniu wyróżnia wiedzę lekarzy spośród innych  zawodów.

Warto jednak pamiętać, że ta niewątpliwie bogata wiedza i szerokie spojrzenie na złożoność wielu problemów nie czyni z nikogo specjalisty od wszystkiego.

Lekarz jako marketer

Z całą pewnością lekarz może być swoim własnym marketerem i w dużej mierze jest nim, dbając o własny wizerunek. Wiedza medyczna i kunszt sztuki lekarskiej, poza samym wpływem na zdrowie pacjenta, w ogromnym stopniu wpływają na renomę lekarza. To dzięki nim marketing szeptany (w jego klasycznym sensie) działa najlepiej. Pacjenci opowiadają sobie wzajemnie do kogo warto pójść z określonymi objawami choroby.
Rekomendacja działa skutecznie w obie strony. Zawiedziony efektami leczenia pacjent potrafi bardzo skutecznie odradzić innej osobie skorzystanie z usług jakiegoś lekarza.

Jako lekarz skupiony na terapii lub profilaktyce, możesz czasem zapomnieć o innych doświadczeniach pacjenta związanych z Waszą relacją (Twoja i pacjenta).
To doświadczenie, choć nie mające związku z profilaktyką czy terapią, także wpływa na odbiór przez pacjenta – pozytywnie lub negatywnie.

Nie chodzi o to abyś przytulał swoich pacjentów, jak niektóre gwiazdy lekarskich reality show z  telewizji. W większości przypadków wystarczy całkiem realne doinformowanie pacjenta o wybranej rzez Ciebie terapii oraz wyrażenie troski na poziomie werbalnym. To sprawia, że pacjent czuje się jak człowiek, a nie przypadek medyczny i prawdopodobnie Ciebie zapamięta jako lekarza o dużej wrazliwosci.

Strategia internetowa

Poza pacjentami których już znasz, zapewne w Twoich planach biznesowych jest poznanie nowych, którzy przyjdą do Twojego gabinetu. Od początku XXI wieku coraz większe znaczenie odgrywa w tym względzie strategia marketingowa dla lekarzy, jaką prowadzą wyspecjalizowane agencje marketingowe w Polsce i na świecie.

Jeśli już korzystasz z usług takiej agencji, w większości przypadków nad określeniem celów biznesowych możesz pracować razem z opiekunem biznesowym. Cele te zazwyczaj skupiają się na  poszerzeniu grupy pacjentów-klientów, którzy skorzystają w Twoich usług. Kiedy pacjentów jest wystarczająco wielu, najważniejszym celem może stać się maksymalizacja zysków. Zwykle odbywa się poprzez przemodelowanie pakietu usług medycznych: badań lub zabiegów.

Zaufaj marketerowi – jeśli agencja zna się na rzeczy, zwykle wie, w jaki sposób zaplanować skuteczną drogę do osiągnięcia tych celów.

Szybki wzrost

Nie spodziewaj się rzeczy niemożliwych. Medyczny marketing, tak jak każdy inny, wymaga czasu. Jeśli otworzyłeś niedawno swoją praktykę prywatną jako gabinet, z pewnością chciałbyś aby odwiedzała go możliwie duża grupa osób zainteresowanych Twoimi usługami medycznymi. Jednak nie wszystko da się przyspieszyć Growth Hacking to technika marketingowa, która pozwala uzyskać dość szybki wzrost zainteresowania rynku. Stosowana w sposób planowy, dostarczy Twojej marce medycznej odpowiedniej rozpoznawalności na rynku. Pomimo tego, pewnych procesów nie da się przyspieszyć nawet przy ogromnym budżecie marketingowym.

Zaufaj marketerowi jeśli obiecuje wzrost Twojej firmy, ale nie oczekuj niemożliwego

Reklama dla medycyny musi być także stosowana w sposób umiejętny. Nie wszystkie działania reklamowe na rynku polskim są dozwolone prawnie – dla wytrawnego marketera reklama stanowi uzupełnienie znacznie szerszej strategii. Jeśli wiesz, że dobrze wybrałeś firmę, która Cię obsługuje w tym zakresie, nie traktuj jej jedynie jako wykonawców reklamy.

Im bardziej będziesz ingerował w publikowane przez nich treści, tym bardziej prawdopodobne, że ograniczysz ich rolę właśnie do obsługi reklamy. Z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, że efekty średnio i długoplanowe będą dla Ciebie mało satysfakcjonujące. To kolejny argument za tym aby zaufać profesjonalistom.

Social media dla lekarza

Jako jeden z wielu zawodów świadczących usługi w sektorze B2C (biznes dla końcowego konsumenta), lekarz powinien dbać o dobre relacje społeczne. Tak było od zawsze i we wszystkich społecznościach – również pierwotnych. Dzisiaj jednak możliwości docierania do Twojej grupy odbiorczej są znacznie większe niż dla ówczesnych medyków były kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu.

Kontaktując się ze znacznie szerszą grupą odbiorców niż Twoi poprzednicy musisz wziąć pod uwagę zróżnicowanie gustów, preferencji i trendów mody (tak – mody także!) w trzeciej dekadzie XXI wieku. Ludziom nie wystarczy już tylko wizyta lekarska. Chcą mieć Cię bliżej także poza gabinetem. Interesuje ich co masz do powiedzenia, czym się interesujesz zawodowo, ale także co masz do powiedzenia w różnych innych kwestiach. Tutaj akurat rola „pasterza” może stanowić wsparcie w działaniach marketingowych.

Jednak mam tu ważną uwagę. Weźmy Facebook, największe medium społecznościowe naszych czasów. Niekoniecznie jako lekarz musisz w kółko publikować postów na temat Twoich usług medycznych.

Nie zmuszaj też agencji, jaka Cię obsługuje, do takiego działania. Fani Twojego fan-page’a (w tym Twoi obecni i potencjalni pacjenci) bardzo szybko połapią się, że Twoim jedynym celem jest sprzedaż. To niedobrze wygląda i często prowadzi do odwrotnych skutków od zamierzonych.

Ufaj, ale sprawdzaj

Zaufanie do firmy, która robi Twój marketing, może i powinno zawierać duży kredyt. Startując we współpracy z Tobą poza wiedzą, marketer ma już pewne doświadczenie na rynku. Kredyt zaufania nie może jednak być nielimitowany. Zadawaj konkretne pytania dotyczące detali Waszej współpracy. Poproś o statystyki ruchu na stronie co jakiś czas. Jeśli w ciągu kilku miesięcy nie widzisz kompletnie żadnego progresu w Twoim biznesie, a obsługująca Cię firma milczy na temat tego, co robi – to, jak mawia klasyk – „wiedz, że coś się dzieje”.

A tak całkiem serio, składam wszystkim czytelnikom tego bloga życzenia udanego życiowo i biznesowo Nowego 2020 Roku.

Wasz Marketer Medyczny – Marcin Janicki

Podziel się tą treścią... Dzięki :)